Wzruszająca dedykacja trenera GKS Mirków po meczu. Zwycięstwo zadedykował zmarłemu ojcu
GKS Mirków rozpoczął sezon IV ligi w spektakularnym stylu, rozbijając na własnym boisku WKS Wierzbice 8:1 i obejmując prowadzenie w tabeli. Jednak to nie wynik zapisze się w pamięci kibiców najdłużej, a chwila po końcowym gwizdku, gdy trener Paweł Ulatowski ze łzami w oczach zadedykował zwycięstwo swojemu zmarłemu ojcu, Karolowi Ulatowskiemu.
Piłka jako rodzinne dziedzictwo
Dla Pawła Ulatowskiego futbol to coś więcej niż zawód. To dziedzictwo, które otrzymał od ojca – Karola Ulatowskiego, cenionego trenera i wychowawcy młodzieży na Dolnym Śląsku. Wychowany na boiskach i w szatniach, gdzie ojciec pracował jako szkoleniowiec, już jako dziecko przesiąkł atmosferą sportu, która ukształtowała jego życie.
Po meczu z WKS Wierzbice trener nie ukrywał wzruszenia, mówiąc wprost o tym, jak ważną rolę ojciec odegrał w jego życiu. – Dedykuję to zwycięstwo mojemu tacie. Piłka była jego całym życiem, dzięki niemu stała się również moją pasją. Można powiedzieć, że wychowałem się na boiskach i w szatniach zespołów, w których grał i które prowadził jako trener – powiedział szkoleniowiec.
Karol Ulatowski – legenda lokalnej piłki
Karol Ulatowski przez lata był synonimem oddania i pasji w dolnośląskim futbolu. Prowadził zespoły w całym regionie, a jego wychowankowie do dziś wspominają go jako wymagającego, ale sprawiedliwego trenera, który potrafił wykrzesać z młodych zawodników to, co najlepsze. Jego nazwisko doskonale znają kibice z Nowej Rudy, Kłodzka i okolic, gdzie praca z młodzieżą przynosiła znakomite efekty.
Odszedł na początku czerwca 2026 roku, w wieku 65 lat, pozostawiając po sobie ogromną pustkę w środowisku piłkarskim. Jego śmierć była ciosem nie tylko dla rodziny, ale także dla wszystkich, którzy mieli okazję go poznać – zarówno na boisku, jak i poza nim.
„Czuję, jakby był obok mnie” – słowa, które poruszają
Paweł Ulatowski podkreślił, że ojciec pozostaje z nim w każdym meczu, a jego pamięć jest dla niego motywacją do dalszej pracy. – Za każdym razem, kiedy wychodzę na boisko, czuję, jakby był obok mnie. Chciałbym swoją pracą i każdym rozegranym meczem kontynuować to, co po sobie zostawił oraz oddać mu hołd i uczcić jego pamięć – mówił wzruszony trener.
Te słowa pokazują, że dla wielu osób sport to nie tylko rywalizacja i wyniki, ale przede wszystkim emocje, relacje i pamięć o tych, którzy nas ukształtowali. W przypadku Ulatowskiego piłka stała się pomostem między pokoleniami, a niedzielne zwycięstwo nabrało symbolicznego wymiaru.
Więcej niż wynik – co to oznacza dla lokalnej społeczności
Choć wynik 8:1 robi wrażenie, to właśnie gest trenera sprawił, że mecz ten zapadnie w pamięć mieszkańcom Mirkowa i okolic. Dla lokalnej społeczności takie chwile przypominają, że sportowcy to nie tylko zawodnicy, ale także ludzie z historią i emocjami. Karol Ulatowski, wychowawca wielu pokoleń piłkarzy, zasługuje na pamięć, a jego syn w piękny sposób pokazał, jak ważne są rodzinne więzi i szacunek dla przeszłości.
GKS Mirków, jako pierwszy lider IV ligi, ma teraz przed sobą długi sezon. Kibice z pewnością będą śledzić poczynania drużyny, mając w pamięci nie tylko efektowne zwycięstwa, ale i ludzki wymiar tego zespołu.
Informacje przekazał klub GKS Mirków.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!