Zatrute stawy i milionowe roszczenie. Właściciel gospodarstwa rybnego pozywa NTBS
Ponad 1,1 mln zł odszkodowania domaga się właściciel gospodarstwa rybnego od Noworudzkiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. To efekt wieloletniego sporu o zanieczyszczone stawy, do którego doprowadzić miały nieszczelna instalacja sanitarna i masowe śnięcie ryb w czerwcu 2020 roku. Sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Legnicy, a obie strony prezentują skrajnie odmienne stanowiska.
Początek konfliktu: zaniedbana infrastruktura i bezskuteczne interwencje
Spór między właścicielem stawów a NTBS ciągnie się od końca pierwszej dekady XXI wieku. Według Grzegorza Kołacza, już w latach 2007–2010 do cieku wodnego zasilającego jego stawy regularnie trafiały nieczystości z nieszczelnej instalacji sanitarnej przy budynku wielorodzinnym zarządzanym przez towarzystwo. Mimo wielokrotnych zgłoszeń, problem nie został rozwiązany.
Właściciel gospodarstwa podkreśla, że administrator podejmował jedynie działania doraźne, takie jak podstawianie beczkowozu, ale nie zajmował się naprawą źródła awarii. Efektem wieloletnich zaniedbań miała być stopniowa degradacja środowiska wodnego, która ujawniła się w pełni dopiero w 2020 roku.
Interweniowałem wielokrotnie w NTBS. Przyjeżdżał beczkowóz i zabierał ścieki, ale były to działania wyłącznie doraźne. Problem nie został rozwiązany, a zanieczyszczenia nadal trafiały do cieku wodnego.
Grzegorz Kołacz, właściciel gospodarstwa rybnego
Czerwiec 2020: katastrofa ekologiczna i walka o odszkodowanie
Do najtragiczniejszego w skutkach zdarzenia doszło w czerwcu 2020 roku, podczas rutynowego spuszczania wody przed planowanym odłowem ryb. Właściciel zauważył wtedy niepokojące objawy – wszystkie ryby wypłynęły na powierzchnię. Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła próbki wody i materiał dowodowy.
Wykonane badania wykazały gwałtowny spadek zawartości tlenu oraz znaczne przekroczenia wskaźników typowych dla ścieków bytowych, w tym ChZT, BZT₅, jonów amonowych i fosforanów. Zdaniem właściciela, to właśnie dopływ nieoczyszczonych ścieków doprowadził do katastrofy. Ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie w wysokości 240 tys. zł, ale to tylko część poniesionych strat.
Według sporządzonych ekspertyz, łączna wartość szkód związanych z utratą rybostanu i zniszczeniem gospodarstwa sięga 1,1 mln zł. Największą pozycję stanowi koszt rekultywacji zbiornika, który ma przekroczyć milion złotych.
To nie są kwoty wzięte z sufitu. Odtworzenie ekosystemu wodnego wymagało specjalistycznych prac i ogromnych nakładów finansowych.
Grzegorz Kołacz, właściciel gospodarstwa rybnego
Próby polubowne i stanowisko NTBS
Zanim sprawa trafiła na wokandę, właściciel stawów próbował rozwiązać konflikt polubownie. Liczył na porozumienie, ale spotkał się z odmową ze strony spółki. Jak relacjonuje, usłyszał wówczas: „to proszę iść do sądu”. Po nieudanych negocjacjach zdecydował się na wniesienie pozwu.
Noworudzkie Towarzystwo Budownictwa Społecznego konsekwentnie zaprzecza jednak wszystkim zarzutom. Prezes spółki, Grzegorz Niedziela, zapewnia, że nie miały miejsca żadne wycieki z nieszczelnego zbiornika bezodpływowego, a roszczenie jest bezzasadne.
Od chwili wszczęcia postępowania spółka niezmiennie kwestionuje zasadność dochodzonego roszczenia i wnosi o oddalenie powództwa w całości.
Grzegorz Niedziela, prezes NTBS
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców?
Spór między prywatnym przedsiębiorcą a spółką mieszkaniową to nie tylko kwestia finansowa. To także sygnał o stanie infrastruktury sanitarnej w regionie i jej wpływie na środowisko naturalne. Zanieczyszczone cieki wodne to problem, który może dotknąć każdego – od rolników, przez działkowiczów, po mieszkańców korzystających z lokalnych zbiorników rekreacyjnych.
Wyrok w tej sprawie może ustanowić precedens dla podobnych roszczeń i zmusić zarządców budynków do większej dbałości o szczelność instalacji. Dla lokalnej społeczności to także test, czy prawo skutecznie chroni interesy poszkodowanych w konfliktach z dużymi podmiotami.
Co dalej?
Sprawa toczy się przed Sądem Okręgowym w Legnicy. Obie strony pozostają na swoich stanowiskach, a rozstrzygnięcie może zapaść dopiero po przeprowadzeniu pełnego postępowania dowodowego, w tym analizie ekspertyz i zeznań świadków. Właściciel stawów liczy na sprawiedliwy wyrok, który pokryje choć część poniesionych strat, podczas gdy NTBS broni się przed wypłatą odszkodowania.
Informacje przekazał Sąd Okręgowy w Legnicy.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!